Pożegnanie z blogspotem


Szanowni!
Po czterech latach prowadzenia bloga na blogspocie postanowiłem przejść na "swoje". Blog tutaj nie będzie aktualizowany. Zapraszam na: http://zacofany-w-lekturze.pl/ .

1 komentarz

Cztery!


Co prawda czwarta rocznica mojego blogowania przypada jutro, ale postanowiłem zrobić sobie z tej okazji mały prezent i nie chciałbym, żeby zaplanowana przerwa techniczna przeszkodziła w świętowaniu. Mam tylko nadzieję, że wszystko się powiedzie.

Poza tym niedziela to bardzo dobry dzień na jubileusze. Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali i komentowali, mimo iż nie bardzo było co czytać. Zdmuchuję cztery świeczki z ciasteczka, życząc sobie, żeby ten rok był pod wieloma względami lepszy od poprzedniego.


Tradycyjna część oficjalna tradycyjnie krótka, tym razem bardziej niż zwykle. Ubiegłoroczne lektury były wyrównane, zapowiedzi czytania biografii, listów i dzienników nie udało się zrealizować w takim stopniu, w jakim chciałem (chociaż z minicyklu o Słowackim, jego diecie, ubiorze i biografii jestem całkiem zadowolony). Może uda się przygotować coś nowego w podobnym klimacie.


Najbardziej inspirująca (w sensie kolejnego stosu książek do przeczytania kiedyś tam) okazała się antologia reportażu „100/XX” i z ciekawością przeczytam przygotowywany trzeci tom. W kategorii „pochłonięte jednym tchem” znalazły się „Nomen omen” Marty Kisiel, o którym wszyscy napisali już wszystko, a najlepiej Królowa Matka, więc ja już nie muszę; trzy części wspomnień położnej Jennifer Worth oraz dwa tomy cyklu o Flawii de Luce Alana Bradleya (przy czym tom szósty zdecydowanie przebił piąty). Tom siódmy ukazuje się ponoć już pojutrze, ale uwierzę, gdy zobaczę.



A teraz dziękuję za uwagę i zapraszam do bufetu.

Tagi | 76 Komentarzy

Szlacheckie typy i typki
(Henryk Rzewuski, „Pamiątki Soplicy”)


Był sobie kiedyś kraj mlekiem i miodem płynący. Chudopachołek i wielki pan równi tam sobie byli – pod warunkiem wszakże, iż obaj od szlacheckich rodziców się wywodzili. Mieszkańcy kraju zajmowali się gardłowaniem po karczmach i sejmikach, pieniaczeniem w sądach i wymachiwaniem szabelką. Praca? „Szlachcic zajmuje się gospodarstwem, bo taki Pan Bóg przykazał, aby o dzieciach pamiętać, żeby boso nie chodziły”. Nauka i książki w niewielkiej tam były cenie. „Gawędka” całą ich rozrywką była „w chwilach wolnych od zatrudnień”.

Pierwszym na ową Rzeczpospolitą gawędziarzem był imć cześnik parnawski Seweryn Soplica, rozmiłowany w dawnym obyczaju, w prawie biegły, a tak mający ciekawe życie, że anegdot i historyjek nigdy mu nie brakło. Rodu niewysokiego, łaską pańską i własnym przemysłem dobił zacnego mająteczku, żony, która się wokół gospodarstwa umiała zakrzątnąć i dobrobyt pomnażać, i na koniec urzędu, który go wielce uradował, choć był czysto tytularnym.

Na starość snuje pan Seweryn swoją gawędę o czasach i ludziach, by potomnym przekazać wiedzę o minionych czasach, tradycjach i ludziach – a wszystko to, rzecz jasna, wtedy było lepsze, gdyż obecnie tylko rozpusta i zagraniczne mody, które psują młodzież i do upadku doprowadziły Rzeczpospolitą. Początki opowieści Soplicy sięgają czasów saskich, ale gros z nich dotyczy okresu konfederacji barskiej i czasów stanisławowskich.
 
Szlachta w mundurach wojewódzkich, XVIII wiek.
Ileż tu szlacheckich typów i typków! Przede wszystkim wojewoda wileński Karol Stanisław Radziwiłł zwany „Panie Kochanku”, posiadacz dóbr ogromnych, ale umysłowością i obyczajem równy przeciętnemu szlachcicowi, opój i warchoł, skłonny do najdzikszych wybryków, a w oczach pana Soplicy dobroczyńca szlachty i wielki miłośnik ojczyzny. Jest też natchniony kaznodzieja konfederacki ksiądz Marek, który magnatom w twarz rzucał ich własną obłudę i inne grzechy, i Tadeusz Rejtan, wystylizowany na szlacheckiego świętego i najwierniejszego obrońcę Polski, i starosta kaniowski Potocki. Są i pomniejsze postacie: warchoł i nieuk Dzierżanowski, nawrócony rajfur królewski Bielecki, zabijaka Chodźko, pieniacz Kurdwanowski, bitny Sawa, Ryś – syn organisty z Nieświeża, pan Rewieński, wzór grzeczności i gościnności, i jedyny w tym gronie plebejusz, herszt hajdamaków Pawlik. Świat tych ludzi to sejmiki, trybunały, konfederacje, pijatyki, pojedynki i potyczki zbrojne. Poznajemy mechanizmy robienia kariery i zbijania majątku, obserwujemy zaloty, zaręczyny i małżeństwa, wchodzimy do jezuickiej szkoły i palestry.
 
Karol Stanisław Radziwiłł "Panie Kochanku", mal. Konstanty Aleksandrowicz.
Soplica nie szczędzi słuchaczom refleksji. Wiadomo, za jego młodości wszystko było lepsze: i rząd, i ustrój, i ludzie, i obyczaje. Wiara w Boga głębsza i bardziej szczera. A najlepszy ze wszystkiego był stan szlachecki.
Wszystko dawniej szło lepiej niż teraz. Takie przestępstwa, co by dziś ich miano za żart, to i ludzi gorszyły, i widoczne kary od Boga ściągały; a teraz już tyle złego się namnożyło i takie paskudztwa, [...] że Panu Bogu naprzykrzyło się karać i zdaje się, iż ludziom mówi: „Róbcie, co chcecie”. A na cóż Pan Bóg ma cudowne kary zsyłać, kiedy w Boga albo wcale nic, albo nie tak, jak potrzeba wierzą?
Wkradła się jednak degeneracja: zaczęło się od najwyższych rodów i schodziło coraz niżej, zbrakło i wiary, i cnót szlacheckich, więc gmach ojczyzny zaczął się walić. Cudzoziemszczyzna go dobiła i nowe idee w edukacji, bo przecież nie ciemnota szlachty i sobiepaństwo magnatów, nie zrywanie sejmów i przekupywanie trybunałów. Jakże przerażający jest kreślony przez Soplicę portret Radziwiłła „Panie Kochanku”, prymitywnego opoja, kreowanego na wielkiego syna ojczyzny obdarzonego niezliczonymi cnotami, któremu oferuje się najwyższe godności z tronem polskim włącznie. Jakież tu panuje przerażające pomieszanie i ciasnota pojęć, wychwalanie tego, co raczej należałoby napiętnować, utożsamianie interesu ojczyzny z osobistym. Cóż Rzeczpospolitej po żarliwym, ofiarnym patriotyzmie szlacheckim, skoro dawał się wykorzystywać bezrefleksyjnie każdemu, kogo uznano za możniejszego i mądrzejszego?
 
Sejmik w kościele, rys. Jan Piotr Norblin.
Równocześnie jednak świat w gawędach Soplicy jest niezwykle barwny i plastyczny, podobnie zresztą jak ich język. Rzewuski obdarzył swego bohatera niezwykłym darem snucia opowieści. Historie rzadko opowiadane są od początku do końca, skręcają w zaułki dygresji, biegną od skojarzenia do skojarzenia. Gawędziarz zadaje pytania i sam na nie odpowiada, przytaczając stosowne przykłady ze swego bogatego życia; bo też i życiorysem pana cześnika parnawskiego można by obdzielić parę osób. I nic to, że chronologia kuleje, że bohaterowie musieliby przebywać w kilku miejscach równocześnie, aby być uczestnikami odległych nieraz wydarzeń. Nic to, że zdarza się imć Sewerynowi przynudzić. Jego „Pamiątki” są niezrównane i warte poznania nie tylko jako źródło smakowitych anegdot, ale przede wszystkim jako świadectwo schyłku Rzeczpospolitej.


Henryk Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Państwowy Instytut Wydawniczy 1978.

Tagi | 14 Komentarzy

Proszę wycieczki...


Jak się obiecało, to mus dotrzymać. Stosowna liczba lajków na fejsbuku się pojawiła, więc zapraszam na wycieczkę zakładową. Proszę nałożyć ochraniacze, wyłączyć telefony i nie dotykać eksponatów. Zwiedzanie zaczniemy od regału, który był już tu kiedyś prezentowany, jeszcze wtedy niedokończony i nie do końca wypchany, za to budzący fascynację najmłodszego pokolenia.


Po trzech latach został wypchany do pełna, przeorganizowany kilka razy i chwilowo wygląda tak (znaczy w naturze jest prosty, ale nie wymagajmy za dużo od fotografii [edit: zdjęcia się miały otwierać jako galeria, ale coś nie działa, więc chyba najlepiej otwierać je w nowych kartach]):



A teraz przegląd szczegółowy. Zanim padną pytania:
– tak, mam książki ułożone alfabetycznie;
– tak, mam część książek obłożonych w folię;
– tak, mam komplet Chmielewskiej i Pratchetta;
– i nie, to nie jest mój jedyny regał, ale będę Szanownemu Państwu dawkował, przynajmniej do wiosny będą tematy na posty.

I już po wykonaniu stosownych kadrów okazało się, że jedna półka się nie załapała. Więc dokładam:
Na kolejną turę zwiedzania zapraszam wkrótce.

Tagi , | 81 Komentarzy
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.