Dzień kota

Skoro mamy Dzień Kota i padł apel o zaprezentowanie futrzaków, to proszę uprzejmie. 
Leninek, siedem lat temu i co najmniej cztery kilogramy wstecz. Teraz by a) się nie wcisnął, b) nie doskoczył :)

Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

15 odpowiedzi do: Dzień kota

  1. Słodziak z niego był okrutny :D Szkoda, że nie mamy porównania ze stanem faktycznym, zapewne jest z niego teraz dumny kocur ;)

    A swoją drogą, to zawsze mnie intryguje imię Waszego kota :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej jest słodziak, taki wielki, słodki i kulisty:)A o imieniu to przy okazji:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj - nie doskoczył:) Moja Nusia - kociątko duuuże i ciężkie doskakuje wszędzie;) Wszędzie tam, gdzie się odważy;)

    Leninek uroczy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochane maleństwo w młodości oblatywało mieszkanie dookoła wierzchem regałów, galopem, w środku nocy:P Na szczęście teraz jest godnym kocurem i przyspieszenia nabiera tylko na widok lecącego do niego pędem Dziecięcia Młodszego:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny. Oczyska ma wielkie i nos taki różowy :)

    A gdzie kot potrafi się wcisnąć, nieraz mnie zaskakuje, bo wydaje się to fizycznie niemożliwe, a jednak jakoś się mieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Lenin! Głaski dla rzeczonego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W ramach święta proszę podrapać Lenina za uchem ode mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę,że uroda i wdzięk nie są jedynymi zaletami Leninka. Czułe muskanie tylną łapką "Kultury średniowiecza" Le Goffa wskazuje na wybitny umysł i wyrafinowany gust!
    Proszę Cię o przekazanie licznych głasków Leninkowi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję uprzejmie w imieniu solenizanta, zaraz go wygłaszczę i ufetuję szynką:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny kot ;) Chociaż ja ich wielbicielką nie jestem, niektóre potrafią wzbudzić moją sympatię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No proszę jaki miłośnik książek;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć Leninie! dawno Cię nie widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciocia też całuje. Pokazałam wczoraj Kocia Tomkowi: "Patrz dziecko, mówię, to zwierzę prześladowałeś kiedyś z koleżanką z piaskownicy". Nie wierzył, że Lenin chował się na czas naszej wizyty i wychodził, gdy drzwi zamykały się za nami:)Kot wyraźny na zdjęciu, tytułu nie. Ciekawe, co teraz L. podczytuje;)

    OdpowiedzUsuń
  14. zacofany.w.lekturze10 marca 2011 09:28

    Teraz ucieka przed nową prześladowczynią, co nie przeszkadza mu solidarnie dzielić się z nią kradzioną szynką:)

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.