Siódme wtajemniczenie

Siedem to liczba doskonała, atrybut bogów, oznacza pełnię i doskonałość. Oto siedem sekretów zacofanego.w.lekturze:
1) Jestem łańcuszkofobem i lukrecjofilem. Mam zamiar, za poduszczeniem Matki Chrzestnej, przy najbliższej okazji wykonać nalewkę na żelkach z lukrecji, salmiak vodkę:)
2) Skoro już jesteśmy przy alkoholach, to moja nalewka z czarnej porzeczki (według przepisu Joanny Chmielewskiej) i żurawinówka nie mają sobie równych. Świąteczny ajerkoniak podbija tłumy:)

3) Zawsze zazdrościłem Jackowi Kuroniowi, który ponoć w restauracji sejmowej zamawiał na śniadanie tatara z colą.
4) Ostatnio oddaję się maniackiej uprawie nasturcji na tarasie; roślinność kwitnie orgiastycznie, co cieszy mnie jako początkującego ogrodnika.

5) Umiem i lubię oprawiać książki: najlepiej wychodzą mi oprawy płócienne.
6) Jestem wielbicielem "Nad Niemnem" w każdej postaci: książkowej, serialowej, filmowej i audiobookowej (w wykonaniu Anny Polony).

7) Czy już wspominałem, że ze wszystkich słodyczy najbardziej lubię boczek? Wędzony. I śledzia. Z cebulką.


Ponieważ, zdaje mi się, łańcuszek zatoczył już koło i wkrótce niektórzy będą się spowiadać po raz kolejny, to ja jeszcze tylko wciągnę Matkę Chrzestną do ujawniania sekretów. 

I jeszcze bonus dla wytrwałych: czeskie seriale mógłbym oglądać na okrągło.

Tagi . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

20 odpowiedzi do: Siódme wtajemniczenie

  1. O matko sadzonko i ojcze nawozie :P Trójka mnie zaskoczyła, reszta znana :D Tatar, mniam, zjadłabym sobie!

    A jak Salmiak Vodka wyjdzie godnie, to zamawiam sobie kielicha na Kaszubach ;)

    A swoją drogą te nalewki, kwiatki i "Nad Niemnem" to jakby mocno kobieca część duszy Zacofanego ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Posługujesz się jakimiś szowinistycznymi stereotypami, kochana Matko Chrzestno:P Lepiej pozaglądaj w najtajniejsze zakamarki duszy i powyciągaj co wstydliwsze sekreta:D
    Jak salmiak vodka wyjdzie godnie, to nie wiem, czy dotrzyma, ja tu mam spore grono sąsiadów-degustatorów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihihihi... Mówisz, że szowinistyczne... hm... A może odwrotnie ;) Bardzo Ci się chwalą takie godne zamiłowania, bo i ładnie dookoła masz, i smacznie ugościsz, a jeszcze cytatą rzucisz na koniec :p

    A co do degustacji - hm... no nic to, trzeba będzie jakoś przeżyć te braki w zaopatrzeniu ;)

    PS. Sekreta będą wyciągane zapewne w weekend!

    OdpowiedzUsuń
  4. To trzymam kciuki, tylko żeby mi były pikantne te sekrety:D Co do zaopatrzenia, jak dobre wyjdzie, to się zrobi nową porcję:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja nasturcja jeszcze nie kwitnie...
    To pierwsze zdjęcie to zbiory własne, czy sąsiedzi się dorzucili?

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że JWP raczył otworzyć serca swego wierzeje. :) Mam nadzieję, że proces nie był bolesny. Lękam się nieco, bo i przede mną te sekretne wyznania.
    1 & 2
    Imponujący zestaw spirytualiów! Wiedza o nich, tudzież znajomość receptur i ich zastosowanie, też godne pozazdroszczenia. Duże grono sąsiadów-degustatorów wcale nie dziwi. :) Nie miałam pojęcia, że tak twórczo można wykorzystać żelki lukrecjowe. :) Słyszałam natomiast o produkcie wysokoprocentowym z cukierków zwanych kukułkami. :)
    Czy w Twojej kolekcji występuje wersja z kokosem w jakiejkolwiek postaci? No i co z wódką lawendową? Już sobie wyobrażam ładną buteleczkę z zatopionymi w niej kilkoma kwiatami lawendy. :P Skoro można okruszki złota, bursztyny i węża nabić w butelkę... :)
    3 & 7
    Śledź i boczek są na liście rzeczy, których od dzieciństwa chronicznie nie cierpię.:D Dobrze przynajmniej, że nie pojawiła się golonka ze zdjęciem, bo tego już bym nie zniosła. :[ Nie przełknęłabym tatara na śniadanie. W innych porach przełknęłabym z trudem, nawet gdyby sam syn Tuhaj-beja pod siodłem go ugniótł! :)
    4
    Nasturcje piękne. Kasprowicz już by cały tomik o nich napisał, rymując uroczo. :)
    Dzięki działaniom JWP oraz młodocianej ogrodniczki-asystentki-eksperymentatorki tak się pięknie rozwinęły!
    5
    To bardzo ciekawa wiadomość. Czy do tego potrzeba jakiegoś wysoce specjalistycznego sprzętu? Zawsze wydawało mi się to sztuką niedostępną dla przeciętnych śmiertelników bez odpowiedniego warsztatu.
    6
    Nie lubię "Nad Niemnem". Wersję książkową jeszcze zniosę, ale film zupełnie mi nie przypadł do gustu. O audiobooku w wykonaniu Polony nie słyszałam, ale wierzę bez dwóch zdań, że jej interpretacja może być świetna.
    Czeskie seriale są niesamowite! Też za nimi przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna historia w obrazkach - jak się komuś nie chce czytać (mnie się chciało bardzo), zawsze może pooglądać zdjęcia i coś mu w głowie zostanie :) Gratuluję wyników na tarasie i trzymam kciuki za udane eksperymenty alkoholowe! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Za ladą"...nie widziałem tego od czasów dalekiego dzieciństwa....muszę poszukać na dvd...

    OdpowiedzUsuń
  9. @Anek7: ta bateria to wizualizacja marzenia o spiżarni godnej Marty Korczyńskiej, co to się żadnych gości nie ulęknie. Butelki już mam, nad ich wypełnianiem pracuję usilnie:D

    @Lirael: JWP już w komentarzu swoje zobowiązanie do ujawnienia sekretów zrealizowała:D
    ad 2: z kokosem chwilowo nic nie ma, bo nie przepadam, ale przepis na domowe malibu posiadam, więc niech no mi tylko jakiś kokos na głowę spadnie:P
    ad 5: wymaga ostrego noża do tapet i wiaderka specjalistycznego kleju. Muszę się niestety obywać bez gilotyny:(

    @Viv: a dziękuję, dziękuję:)

    @Pisany_inaczej: na DVD po polsku nie ma, za to na różnych kablówkach powtórki ostatnio leciały:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Umiejętności oprawiania książek dziko zazdroszczę, a naleweczki wyglądają bardzo zachęcająco :-). Pozdrowienia od wielbicielki "Nad Niemnem" (audiobooka nie znam, trzeba by nadrobić tę zaległość...)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te wyznania to tak tytułem wstępu. :) Mam nadzieję, że lada dzień napiszę całość.
    Czy ten klej introligatorski wydziela halucynogenne opary?
    Domowe malibu JWP na pewno wygrałoby wszelkie koneserskie konkursy.
    Czy pigwówkę też sporządzasz? Podobno jest pyszna.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Eireann: nadrób koniecznie, Polony jest rewelacyjna:)

    @Lirael: rozumiem, taka rozgrzewka przed właściwymi konfesjami:) Klej introligatorski, w przeciwieństwie do butaprenu, niestety jest bezwonny i nie wprowadza w wyższe stany świadomości:( Pigwówka jest w planach, tylko najpierw mus tę pigwę posadzić gdzieś w kątku:D

    OdpowiedzUsuń
  13. "ze wszystkich łakoci najbardziej lubię boczek" :)) - znaczy jak dziadek Żak ? ;)

    Nad Niemnem też uwielbiam we wszystkich wersjach i w dodatku mogłabym to sobie dawkować na okrągło. Zdaje się że moje mp3-ki też czyta Anna Polony.

    czeskie seriale - o tak ! "Když máš v chalupě orchestrion" czyli "Pod jednym dachem" - jak ja lubilam te klimaty !

    OdpowiedzUsuń
  14. @Sempeanka: jak dziadek Żak:) A "Pod jednym dachem" też uwielbiam, ale już nie chciałem mnożyć zdjęć:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla książek to chyba dobrze, że twórca oprawy nie jest pod wpływem substancji psychoaktywnych. :)Efekt mógłby być szokujący. Wyobrażam sobie te płaty artystycznie postrzępionego płótna. :)
    Pigwa ślicznie nazywa się po łacinie: Cydonia oblonga. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cydonia w ogóle ma mnóstwo konotacji, najciekawsza jest ta: http://pl.wikipedia.org/wiki/Marsja%C5%84ska_Twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach, naleweczki... się rozmarzyłam. Szkoda, ze nie czytuję Chmielewskiej, bom tej czarnoporzeczkowej ciekawa.
    Nasturcyjki też przecudne. A mszyce Ci ich nie atakują?
    A w ogóle, to fajna mieszanka z tego wyszła (w mojej wyobraźni, oczywiście): nalewka lukrecjowa + kwiatuszki + boczek ze śledzikiem i do tego jeszcze Nad Niemnem :-))

    OdpowiedzUsuń
  18. Czując się odpowiedzialna za całe to zamieszanie nie mogę nie napisać posta. Muszę także przyznać, że mimo twoich obaw wyszło całkiem zacnie :)Jest alkohol, jest śledzik na zagryzkę i jakiś film na ukulturalnienie :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No to już wiem, co mi się dzisiaj w nocy przyśni. :] Dobrze, że się przynajmniej nie porusza. W każdym razie taką mam nadzieję.
    Swoją drogą fascynująca historia. Nigdy wcześniej o tej twarzy nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Monani: czarne robactwo na nasturcjach, tradycyjnie:) Mrówki mają uciechę:P Boczek ze śledziem nad Niemnem też mi przemawia do wyobraźni:D

    @The_book: no to wyszedłem na niezdrowo się odżywiającego alkoholika oglądającego kiepskie seriale i czytającego nudne lektury szkolne:) Ależ sobie opinię wyrobiłem:P

    @Lirael: jak się dłużej powpatrujesz, to może nawet do Ciebie mrugnie:) Miłych snów:D

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.