Żeromski na front

Stefan Żeromski, Echa leśne, oprac. Zdzisław Jerzy Adamczyk, Wydawnictwo Łódzkie 1988.

Zamiast relaksować się po „Korczaku” dowolnym lekkim czytadłem, złapałem „Bunt w Sobiborze” Philipa Bialowitza. Bardzo interesujące wspomnienia, ale tym razem nie o nich chciałem. Skończyły mi się bowiem w połowie drogi do domu, co jest rzeczą bolesną. Byłem jednak przygotowany na taką okoliczność i woziłem ze sobą broszurkę z „Echami leśnymi” Żeromskiego.
Woziłem, gdyż zamierzałem dokonać wstępnego rozpoznania bojem, czy w ogóle wrócić do Żeromskiego. Poza „Syzyfowymi pracami”, które dawno temu czytałem kilkakrotnie, żaden z objętych programem szkolnym klasyków tego autora nie zrobił na mnie większego wrażenia – choć przyznam, że zapoznałem się z nimi nad wyraz pobieżnie. „Echa leśne” też mnie kiedyś rozczarowały i teraz już wiem dlaczego. Jestem bowiem czytelnikiem zdyscyplinowanym i książki czytam od początku, co w tym wypadku jest błędem, gdyż osiemdziesięciostronicowy tomik w kieszonkowym formacie otwiera wstęp – wypełniający równo połowę książki i nader szczegółowo omawiający genezę i konstrukcję utworu. Po jego przeczytaniu wiemy wszystko na ten temat, znamy fabułę i zakończenie, dowiadujemy się, z jakim arcydziełem mamy do czynienia. A gdy już sam Żeromski dorwie się do głosu, zblazowany czytelnik, poziewując, mówi: „Ale ja to wszystko wiem”.
Tym razem skupiłem się więc wyłącznie na noweli Żeromskiego. Nocą w puszczy gromadka osób pilnuje wycinania przesieki, rozgraniczającej lasy różnych właścicieli. Grupa to ciekawa i znakomicie, choć zaledwie kilkoma kreskami, scharakteryzowana. Najważniejszą postacią w niej jest generał Rozłucki, który przy ognisku, zasłuchany w niosące się po lesie odgłosy toporów, snuje wspomnienia z okresu powstania styczniowego. Dowodził wtedy oddziałem rosyjskim, w którym służył też jego bratanek Jan. Pewnego dnia Jan zdezerterował, plotka mówiła, że przyłączył się do powstańców jako „Rymwid”. Stryj zawzięcie tropił powstańcze oddziały, aż pewnego dnia, po potyczce, w jego ręce wpadł bratanek. Generał, a właściwie wówczas podpułkownik, zwołał sąd polowy, by osądzić dezertera i buntownika. On też swoim głosem musiał zadecydować, jaki los ma spotkać więźnia.
„Echa leśne” okazały się wciągającym, pięknie napisanym drobiazgiem. Zebrani przy ognisku – a każdego poznajemy z kilku sugestywnych zdań – słuchają dramatycznego opowiadania Rozłuckiego i przeżywają na nowo dawne wydarzenia;, wszyscy, jak możemy się domyślać, mieli w nich jakiś udział. To jednak stary wojskowy skupia na sobie większość uwagi, gdy ujawnia osobisty dramat. Dzięki niemu też poznajemy Jana – „Rymwida”, szlachetnego patriotę, do końca wiernego swym przekonaniom.
Znalezioną we wstępie opinię Jarosława Iwaszkiewicza, że „Echa leśne” są „najpiękniejszą nowelą polską” i „jedną z najpiękniejszych nowel świata” niegdyś skwitowałbym wzruszeniem ramion, dziś jednak muszę przyznać, że coś w tym może być. W każdym razie Żeromski wędruje na front kolejki książek do przeczytania – wybrałem „Wiatr od morza”.

***

PS. Jest poniedziałek, 11 lipca, godz. 21.51. Notatka napisana przed wyjazdem pojawi się jutro z automatu, a ja korzystam z tego, że internet jakoś żwawiej o tej porze chodzi, i dopiszę, że jest wakacyjnie, pogoda dopisuje, chociaż mieliśmy już porządną ulewę, jezioro jest czyste i doskonałe dla dzieci, a w Mrągowie najlepsze lody są w kawiarni Igloo niedaleko ratusza. Udało mi się nawet przeczytać dziś jakieś 30 stron "Orbeki" Kraszewskiego - wszystkich dotkniętych JIKozą od razu namawiam do zabezpieczenia sobie egzemplarzy: powieściowa femme fatale nazywa się - uwaga! - Palmira z Wykołowiczów baronowa von Zughau, secundo voto podczaszyna bracławska Sierocińska. Czy muszę dodawać coś jeszcze? Pozdrawiam. ZWL

Tagi . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

16 odpowiedzi do: Żeromski na front

  1. Dla mnie "Echa leśne" to był nieoficjalny debiut Różewicza. Dziwne, że poeta zdecydował się skopiować tytuł Żeromskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. A językowo ten Żeromski strawny> bo tego się najbardziej boję:).

    Palmira- dobrze, że nie Pamela:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo z Pamelą to była jazda u 2lewejstrony :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko, jak nie cierpię Żeromskiego. Nudziarz, pesymista, nie umiał zbudować akcji, nuda! Ten nieszczęsny Borowicz to mu nie wyszedł całkiem - żadnego charakteru w nim nie dostrzegłam.

    A teraz tak sobie myślę, że jeśli krótkie formy wg Ciebie nie są takie złe, to może ja spróbuję? Ludzie bezdomni mieli ciekawą fabułę, ale - jak to mówi Kwiczoł - takiego piknego barana zmarnowali - Żeromski pomysły miał. Ale nie umiał przyciągnąć mojej uwagi. Przedwiośnie z przyjemnością obejrzałam, młody Damięcki wg uratował całość, bo książka mnie powaliła.
    No to juz sama nie wiem. Próbować te opowiadania i nowele czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Do "Ech leśnych" poczułam się zdecydowanie zachęcona. Z krótkich form pamiętam też nowelę o niezbyt apetycznym tytule "Rozdziobią nas kruki, wrony".
    Plus oczywiście "Siłaczka" i "Doktor Piotr".
    W dziennikach sporo pięknych fragmentów. Zszargano mu opinię jeśli chodzi o styl - że egzaltowany, że nieznośny - a mało komu chce się sprawdzić na własne oczy.
    Świetnie, że wyjazd udany i pogoda znośna!
    Imię femme fatale wyjaśnia wszystko. Szykuje się kolejny hit. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lirael- no własnie, jak czytałam w podstawówce/liceum , to ten styl jakoś w oczy nie kłuł.
    Tylko błagam- nie róbcie przypadkiem "Projektu Żeromski":).

    OdpowiedzUsuń
  7. ~ Iza
    Pójdźmy za ciosem - Projekt Żeromski to bardzo dobry pomysł. :)
    A tak serio to jego wciąż rozkładają na czynniki pierwsze w szkołach, więc tak zapomniany i opuszczony jak JIK nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja krótko, zanim mi się internet w kubełku skończy:) Echa są krótkie, treściwe, opisy przyrody szczątkowe, uszczypliwe charakterystyki postaci, bardzo przyjemna rzecz:) I na kwadrans:P
    Co do Projektu Żeromski, to mam tam w biurku parę nieczytanych tomów, ale to po wykończeniu JIKa:)
    Palmira lepsza niż wszystkie Pamele świata, akcja się rozkręciła:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe te podróże po lekturze. Czas chyba z Prusem do łóżka pójść.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha, ależ się pośmiałam - bo właśnie ostatnio czytając różne komentarze o niestrawnym Żeromskim przyszedł mi na myśl projekt jemu poświęcony :D Jeśli kiedyś będziecie mieli ochotę takowy zmontować to ja się dopisuję :D

    Przy takiej femme fatale tytułowa "Macocha" blednie - przynajmniej jeśli chodzi o imię - Sabina ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że bierzesz się ogólnie za naszych "najwybitniejszych" w literaturze polskiej i chwała ci za to. Niestety, ja na studiach polonistycznych musiałam to wszystko czytać, a potem opowiadać o tym na egzaminach ustnych i powiem ci, że od momentu jak je skończyłam, czytam dla przyjemności i to literaturę zupełnie inną, a na klasyków patrzeć nie mogę. Wyjątkiem jest romantyzm, który gra mi w duszy o wiele bardziej niż cokolwiek innego. Co do Żeromskiego - podobało mi się Przedwiośnie, opowiadania też niezłe ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, jeżeli masz ochotę www.ksiazkizbojeckie.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Naszych najwybitniejszych mam przeczytanych, teraz czas na drążenie tych, którzy nie spodobali mi się w młodości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że wziąłeś na warsztat Żeromskiego. Chyba trochę niedoceniony i dzisiaj zapomniany pisarz. Ja miałam przyjemność mieć zajęcia z prof. Adamczykiem. Takiego drugiego znawcy Żeromskiego chyba nie ma w Polsce. Pisałam też u niego prace magisterską, tylko że z "Wiernej rzeki", więc może to będzie Twoja następna lektura? :) Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Wierną rzekę" znam i mile wspominam, teraz jednak poodkrywam te mniej znane utwory Żeromskiego:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oooo, do biblioteki idę i zapytam o "Echa..."

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.