Mój dzień w książkach

Jak zwykle zacofany, z opóźnieniem przyłączam się do zabawy, którą zaproponowała Lirael. Należy poniższy tekst uzupełnić tytułami książek przeczytanych i zrecenzowanych w tym roku. Panowie, pamiętajcie o zmianie form czasowników. 

Mój dzień w książkach
Zaczęłam dzień (z) ____________ .
W drodze do pracy zobaczyłam _____________
i przeszłam obok ________________ ,
aby uniknąć ______________ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy ______________ .
W biurze szef powiedział: ___________ ,
i zlecił mi zbadanie ____________ .
W czasie obiadu z _____________
zauważyłam __________
pod ___________ .
Potem wróciłam do swojego biurka _________ .
Następnie w drodze do domu, kupiłam _______________
ponieważ mam _____________ .
Przygotowując się do snu wzięłam ____________
i uczyłam się ______________,
zanim powiedziałam "Dobranoc" ____________ .

Oto moja wersja wydarzeń:

Mój dzień w książkach
Zacząłem dzień z Żoną piekarza.
W drodze do pracy zobaczyłem Maniusię
i przeszedłem obok Szamanki od umarlaków,
żeby uniknąć Pielgrzymki do Jasnej Góry,
ale oczywiście zatrzymałem się przy Ani z Wyspy Księcia Edwarda.
W biurze szef powiedział: No cóż, za moich czasów... 
i zlecił mi zbadanie Losu człowieka.
W czasie obiadu z Dziecięciem Starego Miasta
zauważyłem Pępek węża
pod Mogilną.
Potem wróciłem do swojego biurka na Kilka miesięcy, całe życie.
Następnie, w drodze do domu, kupiłem Drewniany różaniec,
ponieważ mam Dożywocie.
Przygotowując się do snu, wziąłem Staroświecką historię
i uczyłem się Pełni życia panny Brodie,
zanim powiedziałem Dobranoc, wciąż o tobie śnię.

A teraz lecę czytać, co inni napisali.

Tagi . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

27 odpowiedzi do: Mój dzień w książkach

  1. No, TAKI początek dnia musi wróżyć dobrze. Pal licho dożywocie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Pępek węża pod Mogilną? To powinien namalować Dali! :)
    Przypuszczam, że niepotrzebnie się niepokoiłeś: szamanki raczej nie spotkałbyś na pielgrzymce. :)
    Kilka miesięcy, całe życie przy biurku to zaiste Dożywocie. :)
    Dziękuję za rewelacyjną opowiastkę, to się nazywa świetny początek dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żona piekarza ładna bestyjka była, tylko już mi tu żona pretensje zgłasza:P Co do szamanek na pielgrzymce, to nie byłbym taki pewny, że ich nie spotkam, więc na wszelki wypadek ominąłem szerokim łukiem:P Cieszę się, że się podobało, ja też się dobrze bawiłem przy układaniu:D

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, ja na miejscu twojej żony też bym zgłosiła zastrzeżenia, no i myślę, że piekarz też nie byłby wyrozumiały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Usłyszałem, że gdybym znał żonę miejscowego piekarza, to nie byłbym tak entuzjastyczny:P

    OdpowiedzUsuń
  6. "i uczylem Pelni zycia panne Brodie"
    nie wiem czy tak mozna przerabiac tytul ale jakbys sie widzial w takiej roli z tym dozywotnim rozancem? ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Bookfo, dobrze, że nie wpadłem na ten pomysł, bo chyba bym dostał różańcem w dożywocie:P

    OdpowiedzUsuń
  8. No ładnie początek dnia z Żoną piekarza;)
    Bardzo podobało mi się również:
    Następnie, w drodze do domu, kupiłem Drewniany różaniec,
    ponieważ mam Dożywocie.
    Super

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba się przecież modlić o amnestię:P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha ha ha... no i mialbys pewnie przy okazji "Zatrute zycie" ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście, jak się przejdzie obok szamanki, to się pielgrzymki raczej uniknie ;) No i to dożywocie przy biurku... jak tak to tylko z książką ;) I żoną piekarza ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale masz szefa... w typie mojej babci, bo ona też często z tym "za moich czasów" do nas młodych przemawiała:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Żeby jeszcze tylko piekarz co rano świeże bułki podrzucał:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Anek7: szef stary piekarz, znaczy stary piernik:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ szef trudne zadania Ci zleca... I jak udało się zbadać?

    OdpowiedzUsuń
  16. Grendella: "Los człowieka" kiepściutki, nie polecam:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Na świeże bułeczki od rzeczonego piekarza proponuję uważać, bo może się wśród nich kryć zatrute ciasteczko. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No ładnie, z tą żoną piekarza... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś się wszyscy tylko tej piekarzowej przyczepili:P

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle kobiet i to jeszcze przed południem! Świetny "dzień" uśmiałam się przednio:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Super! :) Drewniany różaniec kupiłeś, ale na pielgrzymkę to już nie raczyłeś iść. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ktosia: bo ja nie lubię chodzić na długie dystanse:P

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszyscy się czepiają piekarzowej żony, bo jest w pierwszym wersie i wpada w oko ;-)) hihihihi..

    OdpowiedzUsuń
  24. B., sugerujesz, że wszyscy przeczytali tylko pierwszy wers? Bardzo możliwe:P

    OdpowiedzUsuń
  25. Historyjka wyszła przednia. Sama próbowałam sklecić własną, ale zabrakło mi książek do kontekstu :) Mam motywację, by czytać jeszcze więcej :))

    OdpowiedzUsuń
  26. W sumie każda motywacja jest dobra:))

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.