„Taka przynieś-podaj do wszystkiego”


Anka Kowalska, Folklor tamtych lat, Biblioteka Więzi 2011.

Wspominając moment swojego przystąpienia do Komitetu Obrony Robotników w styczniu 1977 roku roku, Anka Kowalska napisała:
Nie wiedziałam wtedy, że robię wielki interes: zyskuję poczucie wewnętrznej wolności – luksus niedający się z niczym porównać w tym kraju, w którym każdy – niezależnie od tego, ile miał w kieszeni i na koncie, jakie przywileje i ordery – coś musiał albo czegoś nie mógł – zależnie od kogoś, kto mu wydawał polecenia lub zakazy.
Byłam wolna i poruszałam się wśród ludzi wolnych.
Tę wewnętrzną wolność Kowalska – poetka, autorka poczytnej „Pestki”, redaktor w Instytucie Wydawniczym PAX – okupiła zmęczeniem, strachem, ciągłym napięciem i ciężką, konkretną pracą na rzecz robotników Radomia i Ursusa, którzy w czerwcu 1976 roku zaprotestowali przeciwko ogromnym podwyżkom cen. Pod wpływem robotniczych demonstracji podwyżki odwołano, ale gniew władzy spadł na uczestników manifestacji, a często i na przypadkowych świadków i przechodniów. Aresztowania, pobicia, ścieżki zdrowia, wyrzucanie z pracy i pozbawianie środków utrzymania, szykany, wreszcie parodie procesów sądowych – to metody, po które sięgnięto. Komitet Obrony Robotników chciał przeciwstawić się tej fali bezprawia: zapewnić niesłusznie oskarżonym obronę przed sądem, a ich rodziny wspomóc finansowo. Anka Kowalska przydzielona została początkowo do porządkowania kartotek z danymi represjonowanych: ze strzępów informacji przywożonych z Radomia i Ursusa odtwarzała losy nieznanych sobie ludzi, aby pomoc mogła dotrzeć pod właściwy adres (wielkie wrażenie robią cytaty z tych zapisek, dramaty skondensowane w kilku równoważnikach zdań). Jeździła jako obserwatorka na rozprawy przed radomskim sądem, pomagała w redagowaniu KOR-owskich oświadczeń i komunikatów, zajmowała się dziesiątkami innych spraw – jak sama pisze, „taka przynieś-podaj do wszystkiego”. Wkrótce ją samą zaczęły dotykać represje: inwigilacja, zatrzymania, przesłuchania, rewizje, o sobie dawał też znać nieregularny tryb życia – przede wszystkim brak snu.
„Folklor tamtych lat” to zbiór wspomnień, wywiadów i artykułów z różnych lat, ułożonych tak, by tworzyły spójną całość. Teksty są bardzo osobiste, pełne emocji, znakomite literacko. Mnóstwo w nich niezwykle plastycznych opisów, choćby przygnębiającego sądu radomskiego, wyglądu korytarzy i sal, charakterystyk sędziów, milicjantów, oskarżonych i ich rodzin. Razem z autorką przedzieramy się przez blokujących drzwi do sali rozpraw esbeków, walczymy o każdy centymetr miejsca, czujemy wręcz fizyczny dyskomfort tego bezpośredniego kontaktu. Wstrząsający jest opis ataku „robotniczej” bojówki na przybyłych do sądu opozycjonistów. Kowalska kreśli też świetne wizerunki swych przyjaciół i współpracowników – między innymi Jacka Kuronia, Zofii Romaszewskiej, Jana Józefa Lipskiego, Adama Michnika czy wreszcie szczególnie piękny Grażyny Kuroniowej. Książka jest zarówno reportażem, jak i zapisem głęboko intymnych przemyśleń, autoportretem autorki i opowieścią o tych wszystkich, z którymi się zetknęła podczas pracy w KOR-ze: o opozycjonistach i ludziach władzy, robotnikach i esbekach, odważnych i tchórzliwych, zaangażowanych i obojętnych. Pozwala lepiej zrozumieć wybory dokonywane przez Polaków w PRL-u, nie pozwala mgle sentymentu przesłonić epoki Gierka, zamiast jaskrawych barw niczym z telewizora Rubin pokazuje błoto i odrapane tynki, podkreśla jednak, że nie wszyscy dali się oślepić kolorowej propagandzie i nie wszyscy wyżej cenili święty spokój od ludzkiej godności.

Tagi , . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

36 odpowiedzi do: „Taka przynieś-podaj do wszystkiego”

  1. A wlasnie przeczytalam "Pestke" Anki Kowalskiej i tak sie zafascynowalam autorka, ze zamierzam przeczytac wszystko, co napisala - wiec Twoja recenzja "Folkloru..." spadla mi jak z nieba! ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wiele to tego chyba nie będzie. Ja mam z kolei ochotę przeeksperymentować Pestkę:)

      Usuń
    2. To super, bo Pestkę chciałam omówić w Klubie w ramach omawiania różnych gatunków literackich i niegdysiejszych hitów. Lirael też była ZA.;)

      Usuń
    3. A możesz podać przybliżony termin? Pestka stoi na półce, to ja też jestem ZA:)

      Usuń
    4. Myślę, że lipiec albo sierpień byłby dobry.

      Usuń
    5. No to przekładam sobie Pestkę na wakacje:)

      Usuń
    6. Chyba jeszcze nigdy program nie był ustalony na tyle miesięcy naprzód? :)

      Usuń
    7. Zgadza się. A ja jeszcze się zastanawiam, czy w czerwcu nie dać czegoś "normalnego" (ale b. krótkiego) oprócz Musierowicz.;)

      Usuń
    8. To MM jest "nienormalna"?:P Może Wielki Gatsby albo Narodziny dnia Colette?

      Usuń
    9. Gatsby - tak! Dostaję jednak zgłoszenia z prośbą o coś latynoamerykańskiego i trzeba to uhonorować. Sama zresztą też chętnie bym coś wspólnie omówiła.

      Usuń
    10. Latynosów, brrr. Wszyscy fajniejsi za grubi, Pantaleona bym powtórzył, albo Ciotkę Julię. Z cienkich Opowieść rozbitka Marqueza mi zalega.

      Usuń
    11. Cienka jest Pochwała macochy i trochę lubieżności przyda się letnią porą.;) Proponowane przez Ciebie tytuły VL też świetne, obie książki b. lubię/. Do Marqueza chyba już się nie zmuszę, po 5-7 książkach zaczął mnie niestety nudzić.;(

      Usuń
    12. Pochwałę to nawet czytałem, i tam taka znowu lubieżność:) Oni wszyscy nudni po piątej książce:P

      Usuń
    13. Powiedziałabym, że Llosa napisał więcej niż 5 dobrych książek.;) Ale zasadniczo masz rację. Może to kwestia innego kręgu kulturowego.

      Usuń
    14. Owszem, dla mnie za duża egzotyka. Najwięcej czytałem Marqueza, a u niego na zmianę dobra - słabsza - dobra:P

      Usuń
    15. To ja też jestem za "Pestką" i za "Wielkim Gatsby" :) "100 lat samotności" zaczarowało mnie swego czasu, ale już Llosa z Niegrzeczną Dziewczynką to mnie jakoś nie porwał, choć kusi mnie jeszcze "Marzenie Celta" - dużo o tym temacie wszędzie ostatnio.

      Usuń
    16. @ Sempeanka

      Ogromnie się cieszę, że również piszesz się na "Pestkę". Fitzgerald też będzie, tylko trochę później.;)

      Usuń
  2. Moja znajomość twórczości Kowalskiej ogranicza się do "Pestki", natomiast o jej życiu wiem niewiele. Dzięki Twojej recenzji już mam pewność, że temat muszę zgłębić w trybie pilnym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. A książka Kowalskiej doskonale uzupełnia się z biografią Mikołajskiej, to tak w ramach podsuwania tropów:)

      Usuń
  3. Najbardziej interesuje mnie w tej książce zapis z rozpraw sądowych. Czytałam, że wyszły z tego świetne reportaże.
    Ciekawe, czy poświęciłaby się tworzeniu literatury, gdyby nie wydarzenia w kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, reportaże są znakomite, atmosfera niemal namacalna. Ale w ogóle Kowalska doskonale łączyła gatunki - jej charakterystyki postaci to perły, Charaktery Nałkowskiej mogą się schować:)

      Usuń
    2. A kwestia własnego pisarstwa też się wiele razy przewija.

      Usuń
    3. Nawet Zofija wysiada? No, no. Tym bardziej muszę Folklor przeczytać.

      Usuń
    4. Mnie Charaktery nie zachwyciły, ale Zofiji to ja najbardziej uważam Medaliony.

      Usuń
    5. Od czasów szkoły Medalionów nie czytałam, w ósmej klasie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Niestety nie zwracałam wtedy uwagi na formę, więc ocena utworu opierała się tylko na treści.

      Usuń
    6. Forma idealnie przystaje do treści, surowa i bez upiększeń, że też ona więcej rzeczy tak nie napisała, tylko tak cyzelowała te swoje koronki:P

      Usuń
    7. No właśnie, często słyszę, że to zdecydowanie najlepsze jej dzieło.

      Usuń
    8. Też tak uważam, ale jeszcze parę jej powieści powinienem doczytać, a te dwie, które znam, powtórzyć:)

      Usuń
    9. Możemy coś omówić na Kobiecym piórem, maiooffka na pewno byłaby ZA.;)

      Usuń
    10. Maiooffka, zdaje się, chce drążyć na razie Anglosaski, ale jakby co, to ja chętnie, może być nawet Granica.

      Usuń
    11. Myślę, że za jakiś czas da się namówić. Liczę, że się tu odezwie.;)

      Usuń
    12. Jeśli nie, to zaatakujemy na forum:P

      Usuń
  4. Kiedyś w Dwójkowych "Zapiskach ze współczesności" był taki cykl zw. ze stanem wojennym i między innymi Kowalska wspominała okres internowania. Przejmująca opowieść. Powiedziała m.in., że najbardziej przeraziło ją w pierwszej chwili to, że nikt nawet nie wie, że ją aresztowano i nikt jej nie będzie szukał (nie miała rodziny, mieszkała sama).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym też pisała. Opisała też, jak w czasach KOR-u wszyscy niemal obsesyjnie meldowali, czy u nich wszystko w porządku, dzięki czemu była pewność, że nikt nie został aresztowany, a jeśli ktoś znikał, to rozpoczynano poszukiwania, żeby mu pomóc.

      Usuń
  5. Ja znam 'Pestkę' tylko z Jandy, ale to ponoć jedynie 'siostra cioteczna' prawdziwej 'Pestki'. Co do Llosy 'Ciotka' swietna, nic innego nie znam niestety, natomiast Marqueza 'Sto lat' to dla mnie kosmos nie do ogarnięcia, ale 'Rzecz o mych smutnych dziwkach' bardzo lubię :). No, to by było na tyle ;)

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.