Z wizytą w Muzeum Ciszy

Yoko Ogawa, Muzeum Ciszy, tłum. Anna Horikoshi, W.A.B. 2012.

Na świecie są tysiące muzeów, wielkich i małych, klasycznych i zupełnie niekonwencjonalnych. Muzeum Ciszy należałoby bez wątpienia do tych najbardziej oryginalnych. Jego twórczyni bowiem od kilkudziesięciu lat zbierała pamiątki po zmarłych, i to nie jakieś przypadkowe przedmioty, które do nich należały. Nie. Poszukiwała „rzeczy, które pełnym głosem zaświadczą o istnieniu zmarłej osoby”. U schyłku życia kolekcjonerka postanowiła powierzyć odpowiedzialną misję stworzenia miejsca, gdzie jej zbiory zostaną godnie wyeksponowane, doświadczonemu Kustoszowi. Muzealnik zamieszkał w posiadłości ekscentrycznej starej kobiety i rozpoczął pracę. Zadanie nie było łatwe, pracodawczyni miała dokładnie przemyślaną koncepcję swego muzeum, żądała też od Kustosza, by nie tylko zajmował się już zebranymi eksponatami, ale i wziął na siebie zadanie gromadzenia kolejnych.
Powieść Ogawy od pierwszych stron wciąga i intryguje: scenerią niesamowitego, zaniedbanego pałacu na terenie wielkiej posiadłości,  postaciami, które niechętnie mówią o sobie, zwyczajnymi przedmiotami, z których każdy ma odrębną historię, często nader dramatyczną, elementami sensacji. Fabuła toczy się niespiesznie, tak jak niespieszne jest życie w posiadłości Staruchy. Wraz z oszołomionym Kustoszem odkrywamy powoli, na czym ma polegać jego misja, jakie zasady rządzą kolekcją najdziwaczniejszych przedmiotów, którą należy przekształcić w muzeum, a przede wszystkim jednak uczymy się, jak oswajać śmierć i jak zachowywać pamięć o zmarłych. Rzeczy do nich należące nie tylko o nich przypominają, ale też przechowują cząstkę ich osobowości i kierują nasze myśli ku światu, do którego udali się po śmierci. Trzymając pamiątkę po zmarłym, trzymamy równocześnie w dłoni ten świat śmierci. Badając ją, oglądając, wodząc po niej palcem – pozbywamy się strachu przed tym nieznanym miejscem, uspokajamy się, wyciszamy.
Cisza, nieodłącznie związana ze śmiercią, jest ważnym elementem powieści. Najdogłębniej poznali ją mnisi-nauczyciele z pobliskiego klasztoru, których spowija cisza gęsta i wszechogarniająca. Odchodzenie młodego nowicjusza w coraz głębszą ciszę ma w sobie coś z umierania dla świata zewnętrznego i niczym śmierć przynosi ból jego przyjaciołom.
Język powieści jest chłodny i precyzyjny, dialogi są zwięzłe, ale pełne treści. Szlachetny umiar stylu doskonale współgra z tematem książki. Opisy ograniczono do minimum, a mimo to doskonale budują nastrój i pozwalają wyobrazić sobie scenerię wydarzeń. Mimo tych wszystkich zalet powieść moim zdaniem zbytnio przypomina misterne co prawda, ale kruche i nietrwałe cacko z wydmuszki, z rodzaju tych, jakimi zachwycali się bohaterowie „Muzeum”. Kunszt pisarski Ogawy budzi podziw w czasie lektury, ale wrażenie szybko blaknie po odłożeniu książki. Na pewno jednak warto po nią sięgnąć, by choć na chwilę zagłębić się w historiach dawno zmarłych właścicieli eksponatów, odczuć drżenie niepokoju związane z tworzeniem muzeum, a przede wszystkim pochylić nad myślą o tym, jak niewiele w sensie materialnym pozostaje po naszej śmierci i jak wiele nawet te drobiazgi mogą o nas powiedzieć, szczególnie jeśli wspiera je życzliwa pamięć żyjących.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Tagi . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

13 odpowiedzi do: Z wizytą w Muzeum Ciszy

  1. Mam w swoich planach na maj

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio coraz bardziej jestem zainteresowana japońską literaturą, więc chyba i po tą książkę sięgnę w przyszłości. Mam nadzieję, że będzie to niedaleka przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak spełniły się Twoje obawy co do trwałości wrażeń z lektury? Bo czeka na mnie w bibliotece.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydmuszka, niestety. Już się rozwiało w pamięci:) Zostało wrażenie, że było niezłe.

      Usuń
    2. Trochę szkoda. Najwyżej przekartkuję.;(

      Usuń
    3. A nie, czyta się bardzo dobrze, nie odmawiaj sobie lektury.

      Usuń
    4. OK, nastawię się zatem na egzotykę. Jeśli dojdzie coś oprócz tego, będzie dobrze.

      Usuń
    5. Na egzotykę się nie nastawiaj, nastaw się na ciekawy pomysł:)

      Usuń
    6. Może lepiej na nic się nie nastawiać, rozczarowań nie będzie.;)

      Usuń
  4. Polecam tą książkę, tu moja opinia o niej:
    http://alvarus.org/yoko-ogawa-muzeum-ciszy/

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.