Dziękuję, Pani Joanno

Za Lesia, Joannę i Alicję, Tereskę i Okrętkę, Janeczkę i Pawełka oraz Chabra. Za pana Muldgaarda. Za mordę upiora i algierski kamieniołom. Za przepis na smorodinówkę i wołowinę po pakistańsku. Za Florencję, córkę Diabła. I za to, że Pani książki wprowadziły mnie w świat wyścigów...



Tagi . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

23 odpowiedzi do: Dziękuję, Pani Joanno

  1. Dołączam do Twoich podziękowań. Dla mnie to prawdziwa, realna strata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam szczególną miłośniczką twórczości pani Chmielewskiej, choć kilka książek bardzo, bardzo lubię, ale wiadomość mnie zmroziła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze myślałam, że jest wieczna... I, w jakimś sensie, jest. Chyba sobie znowu poczytam Autobiografię...

    OdpowiedzUsuń
  4. Skończyła się dla mnie pewna epoka. Ćwierć wieku, bo "Nawiedzony dom" przeczytałem w siódmej klasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawie tak,jak ja.I tez zaczęłam od "Nawiedzonego domu".Od dawna obawiałam się tej chwili i niestety nadeszła...A właśnie dziś na urodziny otrzymałam "Zbrodnię w efekcie" (takiego prezentu sobie zresztą zażyczyłam). Tak ciężko uwierzyć,że to już ostatnia książka... :(

      Usuń
  5. Największą fanką Joanny Chmielewskiej, jaką znałam, była moja babcia. I choć zmarła kilkanaście lat temu, wzmianki o Chmielewskiej (choćby przy okazji pojawiania się na rynku kolejnych jej książek, na które wybrzydzałam) zawsze sprawiały, że babcia jako żywo stawała mi przed oczami. Dzisiaj nastąpił definitywny koniec tej epoki. Na szczęście chociaż pan Muldgaard pozostanie wiecznie żywy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To bardzo przykra wiadomość :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Mało Jej książek przeczytałam w swoim życiu i to lata temu. Jednak jak uslyszałam w Trójce, to jednak jakoś żal...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielki żal... Z ogromnym sentymentem wspominam lekturę "Romansu wszechczasów", mojej pierwszej książki pani Joanny. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu pozwoliły mi zapomnieć o chorobie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo smutna wiadomość. Dołączam się do Twoich podziękowań dla Pani Joanny, za barwne postaci bohaterów, wszystkie perełki narracji, a także za wspaniały obraz domowej biblioteki w "Wielkim diamencie".

    OdpowiedzUsuń
  10. Też się dołączam do tych podziękowań.

    OdpowiedzUsuń
  11. Za bolącą przeponę przy wielu pozycjach - dołączam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fanką Chmielewskiej nie byłam, ale rzeczywiście pewna epoka się skończyła. Za samo "Lekarstwo na miłość" należą jej się wielkie dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na Chmielewskiej się wychowałam i kocham jej książki i ją samą za osobowość, ale powiem szczerze nie sądziłam, że jest w Polsce tak doceniana. Wczoraj nie było chyba medium, które nie podawałoby informacji o jej śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też jest strasznie przykro, że już odeszła. Wychowałam się na Jej książkach. Mam dokładnie takie same wydania Harpii, Depozytu, Lądowania..jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przez łzy śmieję się czytając o tym co to jest "upafuga". Masz rację skończyła się pewna epoka! Jak dla mnie zatrzymał się świat ...szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie także szkoda, że nie będzie już więcej żadnych książek z tym niebywałym humorem autorki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Brak mi słów, by cokolwiek napisać...Wielka strata :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Pani Joanno, nie należę do grona miłośniczek Pani Twórczości. Dziękuję. Za "Wszystko czerwone". Pozdrawiam, Gdziekolwiek Pani teraz jest. Zawsze mogę sięgnąć po książkę..

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.