Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 4: O pieniądzu papierowym


Mamy koniec miesiąca, czas wypłat. Co prawda rzadko już odbieramy pensję w postaci szeleszczących banknotów, ale warto poczytać o najstarszych pieniądzach papierowych. Ich historia zaczęła się w Chinach w VII wieku. W swym „Opisaniu świata” Marco Polo dokładnie opowiada, jak chiński wynalazek zaadaptował do swoich potrzeb wielki chan Kubiłaj (zm. 1294).
Trzeba nam wiedzieć, że w owym mieście Kambałuk znajduje się mennica Wielkiego Chana; jest ona urządzona w ten sposób, że można by powiedzieć, iż jest on znakomitym alchemistą, co wam zaraz wykażę. Wiedzcie, każe on  robić pieniądze w następujący sposób. Poleca brać korę drzew — a zwłaszcza z drzew morwy, której liśćmi żywią się gąsienice wytwarzające jedwab — ściągać delikatny miąższ znajdujący się między korą a drewnem, ten nasyciwszy klejem, rozgniatać i wałkować, aż powstaną arkusze podobne do papieru, ale całkiem czarne. I te arkusze kraje rozmaicie na większe i mniejsze kawałki, kwadratowe lub prostokątne, raczej dłuższe niż szersze. Najmniejszy pieniądz wart jest połowę denara, inny mały denar, jeszcze inny pół grosza srebrnego, inny grosz srebrny, równy wartości wenecjańskiego grosza srebrnego, inny dwa grosze, inny pięć groszy, inny dziesięć groszy, znowu inny jest wartości bizanta lub trzech bizantów aż do dziesięciu bizantów. I wszystkie te pieniądze papierowe pieczętowane są pieczęcią Wielkiego Chana. I wszystkie te papierowe pieniądze robione są z taką powagą i namaszczeniem, jakby to było złoto lub srebro czyste, gdyż na każdym z nich kilku urzędników do tego wyznaczonych podpisuje swe nazwisko i wytłacza swą pieczęć, i gdy to przez wszystkich wykonane zostanie, najwyższy mincarz, ustanowiony przez cesarza, zanurza swoją pieczęć w cynobrze i pieczętuje nią pieniądz, tak że kształt pieczęci odbija się na nim cynobrową czerwienią; taka moneta ma pełną wartość. Każde zaś fałszerstwo karane jest śmiercią. Monetę ową wypuszcza Chan w tak wielkiej ilości, że mógłby za nią wykupić wszystkie skarbce świata. Gdy te papierowe pieniądze zrobione są w wyżej podany sposób, używa ich do wszystkich wypłat i rozpowszechnia je we wszystkich prowincjach i królestwach, i ziemiach, nad którymi ma zwierzchnictwo. I nikt nie śmie ich odrzucić z obawy, by życia nie stradać. Lecz zapewniam was, że wszyscy jego poddani i ludy wszystkie podwładne chętnie przyjmują te papierowe pieniądze, gdyż mogą nimi płacić wszelkie towary i perły, i kamienie drogie, gdziekolwiek by byli. Mogą za nie kupić wszystko i płacić tymi pieniędzmi, jak mówiłem. I ręczę wam, że pieniądz papierowy wartości dziesięciu bizantów nie waży ani jednego. [...]
Płyta drukarska oraz odbitka pieniądza bao chao Kubiłaja z 1287 roku (źródło).

I jeszcze coś powiedzieć trzeba. Gdy ktoś ma pieniądze podarte i zużyte, zanosi je do mennicy i tam wymieniają mu na nowe i świeże tak rzetelnie, że płaci za to jedynie trzy procent. I jeszcze wam o jednej ważnej rzeczy muszę wspomnieć w tej księdze. Gdy ktoś chce zakupić złoto lub srebro na statki, pasy lub inne wyroby, udaje się do mennicy cesarskiej, zanosi tam papierowe pieniądze i za nie kupuje tam złoto i srebro. Całe wojsko cesarskie otrzymuje żołd w papierowej monecie. Oto podałem wam sposoby i przyczynę, dla których Wielki Chan może mieć i posiada więcej bogactw niż ktokolwiek na świecie. I jeszcze coś ważniejszego wam powiem: że wszyscy królowie świata razem wzięci nie mają takich bogactw jak on sam jeden. Opowiedziałem i opisałem, jak Wielki Chan każe wyrabiać papierową monetę. [...]


Marco Polo, Opisanie świata, tłum. Anna Ludwika Czerny, Państwowy Instytut Wydawniczy 1975, s. 186–188.

Tagi , . Pobierz permalink. RSS dla tego wpisu.

27 odpowiedzi do: Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 4: O pieniądzu papierowym

  1. Jutro obadam korę okolicznych drzew, a nuż trafi się coś podobnego do morwy i ruszy domowa menniczka. :) Dzięki za szczegółowy instruktaż. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie zapomnij o cynobrowej pieczęci, bez niej banknot się nie liczy i można życie postradać za fałszerstwo :P

      Usuń
    2. O właśnie, cynobrową pieczęć dopiszę do listy zakupów. :) Wprawdzie pecunia non olet, ale zastanawiam się, czy ta kora z czasem nie gniła, wydając specyficzną woń.

      Usuń
    3. Zdaje się, że Polo opisuje w ten sposób po prostu produkcję papieru, więc o gniciu raczej nie było mowy.

      Usuń
    4. Skoro arkusze miały być "podobne do papieru" to chyba produkcja nie do końca wyglądała tak samo. :)
      Ciekawe, czy Shelley w czasie słynnego snu widział w pałacu również protoplastów banknotów. :)

      Usuń
    5. Sprawdzę w źródłach, ale to jednak powinien być papier.
      Shelley pewnie miał wspomnieć o banknotach, ale wtedy został brutalnie obudzony :)

      Usuń
    6. Właśnie strzeliłam gafę miesiąca, to był Coleridge, nie Shelley. Wiersz kończy się spożywaniem rajskiego mleka, jednak nie ma mowy o żadnych banknotach. :)

      Usuń
    7. Banknotami pewnie miał zapłacić za to rajskie mleko, ale obudził się, zanim hurysa przyniosła rachunek :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jak zrobisz z niego łódeczkę, to tak szybko nie utonie :P

      Usuń
    2. Fizykę z plasteliną w postaci kulki i, hmm, łódki mojego autorstwa, mamy już za sobą :)

      Usuń
    3. Poszliście w fizykę, my wolimy chemię:)

      Usuń
    4. Odpalacie studolarówkami ogień pod retortą? :P

      Usuń
    5. Co ta Flawia robi z ludźmi! Szkoda tylko, że Vesper nie wie czy będzie kontynuował serię :(

      Usuń
    6. Nie dobijaj mnie takimi wieściami :(

      Usuń
    7. Vesper robi się wkurzający: Splotka nie, Flawii nie, co za ludzie, jak rany!

      Usuń
    8. No właśnie, a ja uczciwie kupowałem kolejne tomy Flawii :(

      Usuń
  3. Po pierwszym zdaniu ożywiłam się, bowiem w mojej głowie powstał plan sporządzenia mnóstwa pieniędzy według załączonej instrukcji. Niestety, doczytałam dalej. To ja już wolę pracować, znacznie mniej się przy tym zmęczę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chyba wolał wałkować tę morwę :P

      Usuń
    2. To już, do dzieła! Ja wczoraj i dziś pracowałam relaksacyjnie i zgodnie z kalendarzową tematyką, bowiem urządzałam krwawe rzezie. Może dlatego jestem pełna pracowego optymizmu?:P

      Usuń
    3. Już, już, tylko jakąś morwę namierzę:P Ciekawe, czy może być czeremcha, bo tego towaru nie brakuje :)

      Usuń
    4. Obawiam się, że czeremcha jest zbyt poetycka, aby próbować przerobić ją na pieniądz (choć niby nie śmierdzi, więc może będzie w sam raz?), ale próbuj, jasne!

      Usuń
    5. Jutro zacznę rwać łyko z czeremchy.

      Usuń
    6. Jak Ci się uda, to chętnie dołączę do biznesu :D

      Usuń
    7. Skombinuj trochę cynobru do odciskania tej pieczęci :P

      Usuń
  4. Proszę o jeszcze więcej takich postów! :) Dziwnej wiedzy nigdy za wiele :D
    Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim wyzwaniu - informacje u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń

Swoje komentarze proszę zostawiać na nowej stronie bloga: http://zacofany-w-lekturze.pl/, tam na pewno na nie odpowiem.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.