Archiwum grudnia 2013

Wygrać w konkurencji „życie”
(Walerij Paniuszkin, „Rublowka”)



Jeśli wierzyć dowcipom, „nowi Ruscy”, wzbogaceni w niepojęty sposób, to obdarzeni specyficznym gustem prostacy mieszkający w kapiących od złota pałacach a la Wersal albo turecki harem. Pałace stoją na podmoskiewskiej „wyspie pomyślności zwanej Rublowką”. Tamtejsi multimilionerzy mają inny zegarek na każdy dzień roku, nową żonę co kwartał i prawo do dowolnych kaprysów – bo w końcu kto bogatemu zabroni.

Po książce Paniuszkina spodziewałem się barwnej, plotkarsko-sensacyjnej opowieści o mieszkańcach Rublowki, czegoś w rodzaju „z kamerą wśród krezusów”. I owszem, to i owo z życia finansowych elit w reportażu zostało pokazane, jednak w głównej mierze poświęcony został on czemuś innemu. Okazuje się bowiem, że wszystkie rolexy, mercedesy i ludwiki czternaste to jedynie relikwie, przedmioty świadczące o statusie posiadacza, ale tak naprawdę bez znaczenia. Bo nie zbieranie kosztownych cacek jest sensem życia multimilionerów z Rublowki. Sensem ich życia jest Gra.
[...] mieszka się na Rublowce nie po to, żeby rozkoszować się luksusem, kochać i być kochaną, wychowywać dzieci, realizować się w pracy, seksie, sportowych pasjach, mizdrzyć się w pięknych strojach, smacznie jeść, spacerować na świeżym powietrzu... Nic z tych rzeczy! Chodzi o to, żeby wygrać w konkurencji „życie”! Wywyższyć się ponad nasze otoczenie. Albo to otoczenie poniżyć. Na jedno wychodzi. W lata tłuste zarabiać więcej niż konkurencja. W czasie kryzysu mniej niż konkurencja tracić.
Paniuszkin skupia się więc na rekonstrukcji zasad i przebiegu tej Gry. Rekonstrukcji, gdyż nie istnieją żadne spisane czy ustne reguły, co więcej – prawa obowiązujące w jednej chwili, w następnej mogą już działać przeciwko graczom. Kto nie zorientuje się w porę, przegrywa. Najlepiej być tym, kto złamie reguły, kto bezczelnie nagnie je do własnych celów. Gra lubi śmiałych. Pieniądze lubią śmiałych.

Nie każdy może do Gry wejść, choćby starał się ze wszystkich sił. A jeśli już wejdzie, niekoniecznie wyjdzie poza pierwszy etap: zbierania relikwii, zewnętrznych symboli bogactwa i wpływów. Jak się mieszka, czym się jeździ, gdzie się jada, u kogo bywa – to wszystko, rzecz jasna, ma znaczenie. Niektórzy przegrywali, bo ich żony pokazywały się publicznie w brylantach z zeszłorocznej kolekcji albo, o zgrozo!, w ogóle bez brylantów. Jednak żeby przejść dalej, trzeba się wykazywać czymś więcej niż tylko pękate konto. Należy umieć kształtować mody, zaskakiwać, obracać na swoją korzyść wpadki własne i cudze, realizować specyficznie pojmowane projekty i przyciągać do siebie Pieniądze. Nie banalną forsę czy szmal, ale Pieniądze: właśnie tak pisane, dużą literą.
Pieniądze – to alfa i omega, początek i koniec. Od pieniędzy wszystko się zaczyna i wszystko zmierza ku Pieniądzom. Pieniądze są jedynym prawdziwym celem. Nawet sława ma znaczenie jako środek do zdobycia Pieniędzy. Jeśli jesteś sławny, ale biedny – biada tobie.
Krok po kroku odkrywamy z Paniuszkinem, czym tak naprawdę zajmują się rublowscy oligarchowie, w co i z kim grają. My, żyjący od pensji do pensji, z otwartymi z niedowierzania ustami obserwujemy coś, co wydaje się niewiarygodnym szaleństwem, w którym – jeśli wierzyć autorowi – jest jednak metoda. Mimo wszystkich zawartych w niej rewelacji lektura książki Paniuszkina podobna jest nieco do wpatrywania się w mechanizm zegarka. Początkowo z zaciekawieniem obserwujemy kręcące się trybiki i rozkręcające sprężyny, usiłując dociec, jak to wszystko działa. Po dłuższym jednak czasie monotonny ruch kółeczek i jednostajne cykanie działają usypiająco. I początkowa fascynacja zmienia się gdzieś koło połowy książki w znużenie. To chyba kwestia wkroczenia w świat zbyt niepojęty, w którym umysł zwykłego zjadacza chleba nie ma się czego uchwycić i nie ma nawet czego zazdrościć graczom z najwyższych poziomów; ci już kroczą po linie nad Wielkim Kanionem i tylko patrzą, kiedy ktoś im tę linę podetnie.

Walerij Paniuszkin, Rublowka, tłum. Agnieszka Sowińska, Agora 2013.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Agora.

Tagi , | 22 Komentarzy

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 6: O sprzątaniu



Co prawda o tej porze wszystko powinno być już posprzątane i emanować łagodny blask czystości, opromieniając oczekiwanie na święta, ale być może komuś przyda się jeszcze kilka praktycznych porad, które ułatwią przebrnięcie przez ten niewdzięczny etap przygotowań. Pamiętajmy: systematyczność i dobre planowanie to podstawa sukcesu!

[...] Gospodyni wiejska, która ma wiele różnorodnych zajęć, często po prostu nie potrafi ich sobie tak ułożyć, aby wszystkiemu podołać i wszystko zrobić na czas. Wykonując różne zajęcia domowe według rozsądnie ustalonej kolejności, utrzymując raz wprowadzony porządek i ład zaoszczędzimy czasu, który często niepotrzebnie tracimy wówczas, gdy sprzątanie jest nieregularne. [...]


Słanie łóżek

W czasie wietrzenia izb przed sprzątaniem rozkładamy pościel na łóżkach i krzesłach, zdejmujemy prześcieradła i strzepujemy poza izbą. Przed zasłaniem łóżek poprawiamy sienniki, nakrywamy prześcieradłami, układamy przewietrzoną pościel i nakrywamy łóżka. Pościel zasłana bezpośrednio po wstaniu ma niemiły zapach, poduszki są zbite i twarde, cała pościel sprawia wrażenie wilgotnej. 

Oczyszczanie pieców i trzonu kuchennego
Oczyszczanie palenisk pod płytą kuchenną oraz w piecach ogrzewających izby mieszkalne wymaga dużej staranności.
Podczas przegarniania rusztów i wybierania popiołu powstaje dużo kurzu, który osiada na sprzętach. Wraz z powietrzem kurz dostaje się do naszych płuc, powinnyśmy więc dbać o to, aby go było jak najmniej w mieszkaniu.
Przed oczyszczaniem rusztu w paleniskach należy zamknąć popielnik, a jeśli drzwiczki są mało szczelne — zasłonić wilgotną ścierką. Po oczyszczeniu rusztu nakrywamy wiadro wilgotną ścierką, wybieramy blaszaną szufelką popiół z popielnika i pod ścierką wsypujemy do wiadra. Zmoczona ścierka wchłania kurz.
Zamiatanie podłóg
Po przewietrzeniu izb, posłaniu łóżek oczyszczeniu palenisk zamiatamy podłogę. Do zamiatania podłogi najlepiej używać szczotki włosianej osadzonej na długim kiju. Dla uniknięcia nadmiernego kurzenia dobrze jest nałożyć na szczotkę wilgotną ścierkę z rzadkiego płótna, przez którą częściowo przedostają się włosy szczotki. W czasie zamiatania ścierką zbiera znajdujący się na podłodze kurz.
Przed zamiataniem zbieramy z podłogi chodniki i trzepiemy poza izbą. Zamiatanie podłogi rozpoczynamy od dokładnego wymiecenia spod łóżek, szafy i z kątów, a następnie zbieramy szczotką śmieci z całej widocznej części podłogi. Podłogę malowaną przecieramy po zamieceniu miękkim suknem dla nadania i połysku. [...]
To mieszkanie wygląda na posprzątane metodycznie i starannie.
Odkurzanie ścian i sufitu
Kurz osiada nie tylko na sprzętach, ale na suficie i ścianach. Poza tym pająki, których na wsi nie brak, rozsnuwają wszędzie pajęczyny. Gromadzą się w nich martwe muchy, kopeć z lamp i kurz. Do omiatania ścian można kupić specjalną miotełkę albo też owinąć szczotkę do zamiatania czystą suchą szmatą. Tak owiniętą szczotkę przesuwamy po suficie, zwracając uwagę, aby nie ominąć jakiejś części sufitu i aby dosięgnąć wszystkich załamań.
Po oczyszczeniu sufitu omiatamy starannie ściany, szczególnie w rogach i kątach. Obrazy i lustra na czas omiatania należy i zdjąć i również odkurzyć. Dywaniki trzeba wytrzepać.
Szmatę lub ścierkę, którą jest owinięta szczotka, trzeba co pewien czas mocno wytrzepać za oknem lub na podwórzu. Przy omiataniu okno powinno być otwarte, a łóżka i poszczególne sprzęty w miarę możności przykryte. 
Mycie podłóg
Podłogę należy myć dość często, ale nie codziennie. Zbyt częste mycie podłogi powoduje niepotrzebną wilgoć w mieszkaniu.
Podłogę malowaną wycieramy po kawałku wilgotną, mocno wyżętą ścierką, zaczynając od miejsca najdalej położonego ód drzwi wejściowych. Po wytarciu każdego kawałka płuczemy ścierkę w wiadrze i po wyżęciu wycieramy: dalej. Opłukiwanie ścierki jest konieczne, aby nie rozmazywać brudu po podłodze. W czasie mycia podłogi należy wodę parę razy zmienić. [...]

Mam nadzieję, że w tak wysprzątanych mieszkaniach spędzicie miłe, spokojne i rodzinne święta. 
Wszystkiego najlepszego!




Poradnik gospodyni wiejskiej, Państwowe Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 510–514.

Tagi , , | 31 Komentarzy

„Bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd”
(Max Cegielski, „Leksykon buntowników”)


Dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Ooo!”.
Te słowa Jacka Kerouaca, zresztą jednego z bohaterów książki Maxa Cegielskiego, można odnieść do wszystkich buntowników w niej opisanych. Niekoniecznie wszyscy z nich pałali chęcią zbawienia lub zbawiania i niekoniecznie nigdy nie pletli banałów, wielu zdarzało się wręcz bełkotać w narkotycznym widzie, z pewnością jednak wszyscy płonęli, wszyscy swoją twórczością zmienili społeczeństwo, wszyscy wpłynęli – jeśli nie na całe pokolenia, to z pewnością na wystarczająco wiele osób, by uznać ich za postacie, które odcisnęły znamię na swoich czasach i kulturze.

Piszę o kulturze, gdyż Cegielski nie skupia się wyłącznie na muzykach. Zaczyna od bitników, amerykańskich poetów przeklętych, którzy zapoczątkowali wielką przemianę obyczajową i rozszerzyli pojmowanie sztuki. Jack Kerouac, Allen Ginsberg i William S. Burroughs w swym życiu i w dziełach zawarli wątki, z których korzystać będą następne generacje buntowników: „odrzucenie materialistycznej filozofii życia przez szukanie duchowości, indywidualizm i nonkonformizm. Zniesienie podziału między tym, co publiczne, a tym, co prywatne. Tworzenie sztuki potwierdzonej biografią, nie tyle autonomicznej, czyli oderwanej od życia, ile niezależnej od obowiązujących norm”. Te słowa pasują do Janis Joplin, Jima Morrisona, Andy’ego Warhola, Sex Pistols, Kurta Cobaina i wszystkich innych, o których czytamy w „Leksykonie”.

Ich biografie stają się punktem wyjścia do pokazania przemian i w sztuce, i w obyczajowości: każdy kolejny artysta przekracza jakąś barierę, przesuwa granice tego, co dopuszczalne i akceptowalne, często płacąc za to wysoką cenę. Narkotyki dla wielu są sposobem na radzenie sobie z popularnością i presją, środkiem pozwalającym odkrywać nieznane, doświadczać nowego, ale i monstrum, które nieuchronnie pożera ich siły, odbiera talent, a ostatecznie i życie. Tylko nieliczni, jak Patti Smith, udowodnili, że bunt i eksperyment nie muszą iść w parze z uzależnieniem.

Max Cegielski ma do swych bohaterów osobisty stosunek: wspomina, kiedy ich poznał, czym go ujęli, co mu dali, w jaki okres życia się wpisali. Sam zbuntowany, nieźle rozumie innych buntowników i to sprawia, że jego eseje wykraczają poza ramy biogramu. Mamy nakreślone w nich również tło społeczno-obyczajowe i omówione przemiany kulturowe: od bitników przez hipisów i punków do grunge’u, od protestów przeciwko wojnie w Wietnamie do protestów przeciwko przemocy seksualnej wobec kobiet. Nie ze wszystkimi przedstawionymi w książce artystami jest mi po drodze: wielu, jak Morrison, Joplin czy Hendrix, to już głównie wspomnienie licealnych czasów, inni – jak Joy Division czy hip-hopowcy to w ogóle dla mnie terra incognita. David Bowie towarzyszy mi od dawna, ale stale odkrywam jakąś nieznaną mi wcześniej piosenkę czy płytę, a twórczość Franka Zappy wciąż przede mną. Bez względu jednak na to, czy zna się i ceni poszczególnych buntowników, warto poznać cały „Leksykon”. To bardzo dobrze, niekiedy wręcz porywająco napisana rzecz. Niekoniecznie trzeba ją czytać w wyciągniętej z głębin szafy starej ramonesce, dzwonach w kwiatki czy podkoszulce z napisem „No future”, ale warto mieć pod ręką swoją starą kolekcję kaset lub płyt, a w ostateczności wspomagać się niewyczerpanymi zasobami internetu.



Max Cegielski, Leksykon buntowników, współpraca Mariusz Stelmaszczyk, Wydawnictwo Agora 2013.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Agora.

Tagi , | 46 Komentarzy

Skarbiec wiedzy dziwnej, cz. 5: O porządkach w obejściu


Okres przedświąteczny tradycyjnie zmusza nas do intensywniejszego niż zwykle sprzątania. Dzięki skorzystaniu z fachowych podpowiedzi i dokładnemu zaplanowaniu prac możemy zminimalizować stres związany ze sprzątaniem i zmaksymalizować wydajność. Wiele światłych rad znajdujemy w „Poradniku gospodyni wiejskiej” z 1955 roku. Dziś o porządkach w obejściu, a już wkrótce o porządkowaniu wnętrz.
Porządki w obejściu
Całe obejście gospodarskie powinno być utrzymane w należytym porządku. Zamiecione starannie podwórze, wycięte chwasty wyrastające pod ścianami budynków, żywopłot oddzielający podwórze gospodarcze od podwórza przy domu nadają obejściu schludny i przyjemny wygląd. Wnętrza pomocniczych pomieszczeń, nie tylko izb mieszkalnych, muszą być utrzymane w ładzie i czystości.
 
W schludnym obejściu dobrze się żyje i ludziom, i zwierzętom.
Sień
Nie przy każdym domu jest ganek, ale sień znajduje się w każdym domu na wsi. Służy ona nie tylko jako przejście, lecz także do umieszczania w niej różnych sprzętów, które nie powinny znajdować się w kuchni lub izbie, a które trzeba mieć pod ręką.
 
W sieni znajdują się zwykle: szczotka do zamiatania, szufelka, miotły, wiadra na pomyje. W sieni powinna zawsze leżeć wycieraczka do butów.
 
Przy zamiataniu i uprzątaniu sieni wynosimy wycieraczkę na podwórze i mocno wytrzepujemy z niej kurz i błoto. Odkurzanie i omiatanie ścian w sieni jest równie potrzebne jak w izbie. Nie każda sień ma podłogę. Podłogę z ziemi zamiata się miotłą, a co pewien czas należy ją wysmarować i wyrównać gliną. W miarę możności powinno się zastąpić podłogę z ziemi bardziej praktyczną – drewnianą, cementową lub układaną z cegieł. Taką podłogę łatwiej utrzymać w czystości. [...]
 
Śmietnik
W wielu obejściach wiejskich nie ma niestety śmietników, lecz śmieci są wysypywane byle gdzie. Obejście ma wówczas niechlujny wygląd. Wiatr roznosi lżejsze odpadki i zmusza do zamiatania całego podwórka, szkło zaś, wysypywane na kompost, dostaje się do ogrodu i trzeba je później usuwać.
 
Do zbierania śmieci z domu wystarczy zbić z kilku desek otwartą skrzynię. Wyrzucamy do niej zmiotki ze sprzątania i popiół z pieców, jeżeli palimy węglem. Odpadki papieru, tkanin, odpadki żelaza oraz kości zbieramy osobno i przekazujemy gminnej spółdzielni, która skupuje złom, makulaturę i inne odpadki. Trzeba pamiętać, że popiół drzewny, nie przydatne dla inwentarza obierki i odpadki kuchenne oraz nieczystości domowe przeznaczamy na kompost. Po zapełnieniu śmietnika wybiera się jego zawartość i zakopuje w specjalnie wybranym miejscu.
 
Ustęp
Ustęp jest niezbędny przy każdym domostwie. Podstawowym warunkiem utrzymania porządku w ustępie jest umieszczenie w nim wiadra lub pudła z wapnem, torfem albo piaskiem do zasypywania odchodów w dole ustępowym.
 
Raz w tygodniu ustęp powinien być zamieciony, a deska z otworem wyszorowana miotłą, wiechciem słomy lub ryżową szczotką. Dwa razy do roku ściany ustępu należy wybielić wapnem dla odkażenia. W ustępie powinna znajdować się pokrywa na otwór. [...]
Poradnik gospodyni wiejskiej, Wydawnictwa Rolnicze i Leśne 1955, s. 523–525.

Tagi , , | 48 Komentarzy
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.