Archiwum grudnia 2014

Proszę wycieczki...


Jak się obiecało, to mus dotrzymać. Stosowna liczba lajków na fejsbuku się pojawiła, więc zapraszam na wycieczkę zakładową. Proszę nałożyć ochraniacze, wyłączyć telefony i nie dotykać eksponatów. Zwiedzanie zaczniemy od regału, który był już tu kiedyś prezentowany, jeszcze wtedy niedokończony i nie do końca wypchany, za to budzący fascynację najmłodszego pokolenia.


Po trzech latach został wypchany do pełna, przeorganizowany kilka razy i chwilowo wygląda tak (znaczy w naturze jest prosty, ale nie wymagajmy za dużo od fotografii [edit: zdjęcia się miały otwierać jako galeria, ale coś nie działa, więc chyba najlepiej otwierać je w nowych kartach]):



A teraz przegląd szczegółowy. Zanim padną pytania:
– tak, mam książki ułożone alfabetycznie;
– tak, mam część książek obłożonych w folię;
– tak, mam komplet Chmielewskiej i Pratchetta;
– i nie, to nie jest mój jedyny regał, ale będę Szanownemu Państwu dawkował, przynajmniej do wiosny będą tematy na posty.

I już po wykonaniu stosownych kadrów okazało się, że jedna półka się nie załapała. Więc dokładam:
Na kolejną turę zwiedzania zapraszam wkrótce.

Tagi , | 81 Komentarzy

Wcale nie takie sobie bajeczki
(Terry Pratchett, „Smoki na zamku Ukruszon”)




Coś dla wielbicieli „Takich sobie bajeczek” Rudyarda Kiplinga i opowiastek Roalda Dahla. I sposób, by dzieci od najmłodszych lat zaznajamiały się z wyobraźnią  i poczuciem humoru Terry’ego Pratchetta.

Najstarsze opowiadanie w tym zbiorze powstało w 1966 roku, gdy Pratchett miał 18 lat i pracował dla lokalnego pisma. Na jego łamach też drukował swoje historyjki dla dzieci, po latach odszukane i wydane na nowo (a ponoć też nieco podrasowane przez dojrzałego już pisarza). Można by się krzywić, że to cyniczny skok na kasę przed świętami i naciąganie wielbicieli na zakup podejrzanych juweniliów, gdyby nie to, że tom mnie tylko prezentuje się smakowicie, ale i jest smakowity.

Wytrawny fan Pratchetta znajdzie tu wiele materiału do rozważań, czy żółw Herkules pragnący poznawać świat, przekształcił się potem w żółwia A’Tuina dryfującego w kosmosie, a czarodziej Fossfiddle dał początek wszystkim magom z Niewidzialnego Uniwersytetu. Czy książę Edwo był wybitniejszym znawcą smoków niż lady Sybil Ramkin, a samochód parowy z firmy Gritshire Steam Typewriter and Laundry Company po latach odrodził się w postaci Żelaznej Belki z „Pary w ruch”? Jak się ma poszukujący pracy Święty Mikołaj do Wiedźmikołaja? Na pewno jednak klechdy o ludzie Dywanu stały się zalążkiem jednej z pierwszych powieści Pratchetta „Dywanu”, a występujące w powieściach oTiffany Obolałej obrazki z wiejskich jarmarków mają wiele wspólnego z podobnymi imprezami w hrabstwie Buckinghamshire.
 
Dużo ilustracji i spora, przyjazna młodym czytelnikom czcionka.

Wszystkie te kwestie można analizować jedynie ubocznie, bo bez względu na nasz staż jako fanów Pratchetta zajmujemy się głównie pochłanianiem absurdalnie pokręconych opowieści i podziwianiem świetnych ilustracji Marka Beecha. Rysunki moim zdaniem wykazują pokrewieństwo z ilustracjami Quentina Blake’a do książek Roalda Dahla, podobnie jak historyjki sir Terry’ego nasuwać mogą skojarzenia z twórczością autora „Matyldy” (teoretycznie Pratchett mógł znać kilka pierwszych książeczek Dahla). Jest tu też coś z klimatu „Takich sobie bajeczek” Kiplinga i w ogóle angielskich klasyków literatury dziecięcej. Uciechę czytelnika podnosi przekład  Macieja Szymańskiego, który wyraźnie się rozkręca jako tłumacz Pratchetta.

Położę teraz „Smoki na zamku Ukruszon” gdzieś w zasięgu najmłodszych czytelników w nadziei, że złapią się na rozkoszną okładkę i najpierw obejrzą obrazki, a potem pochłoną też zawartość.


Terry Pratchett, Smoki na zamku Ukruszon, tłum. Maciej Szymański, Rebis 2014.

Tagi , | 21 Komentarzy

Najmodniejsze łańcuszki pod choinkę



Usiłuję się zreanimować po wyczerpującym listopadzie i równie pracowitym początku grudnia. Odwykłem od pisania, więc na rozgrzewkę szybki przegląd najmodniejszych w tym sezonie łańcuszków, które pobłyskują i pobrzękują ze wszystkich stron, kusząc do mniej lub bardziej intymnych wynurzeń.
Najpierw dwie siostry, Milvanna i Grendella, które równo miesiąc temu wypisały swoją jedenastkę pytań. Państwo wybaczą niejaką lakoniczność wypowiedzi, za to na pociechę dorzucam garść obrazków mniej lub bardziej od czapy.

1. Gdybyś wybrał(a) się na bal kostiumowy, w jakiej epoce historycznej szukał(a)byś inspiracji?
Inspiracji to mógłbym szukać w różnych epokach, ale wykonanie własnymi siłami takiego na przykład kontusza z pasem słuckim albo jedwabnych pludrów i kryzy zdecydowanie przekraczałoby moje możliwości. Preferuję starożytny Rzym, model senator: sandały, gołe nogi, toga z prześcieradła i wieniec laurowy z papierowych liści. Sam smak i oryginalność.

2. Masz słabość do...
Mam wyliczać wszystkie swoje słabości? Do książek, do pizzy, do słodyczy pod każdą postacią, do książek, do eee... Do kotów, o.

3. Gdybyś był(a) potworem, jaki to byłby potwór?
Puchaty, lekko kulisty, leniwy, chociaż mógłby od czasu do czasu zionąć ogniem. Tak od niechcenia.

4. Twój ulubiony czarny charakter?
Czy ja mam ulubiony czarny charakter? Klasyczna gonitwa myśli nikogo mi nie podsuwa, zawsze wolałem tych dobrych. Więc jak czarny charakter, to trochę niezdarny, a w gruncie rzeczy okazuje się poczciwy, jeśli ktoś we właściwej chwili poda mu pomocną dłoń. Ale zawsze szalenie mnie bawi don Pedro z Krainy Deszczowców, carramba:

5. Czekolada czy papryczka chilli?
Czekolada, może być z chilli, ale wolę z orzechami. To już wiadomo, czemu w roli potwora byłbym kulisto-puchaty.

6. Herbatka u królowej angielskiej czy lunch z prezydentem USA?
U obojga trzeba by prowadzić lekką konwersację w lengłydżu, niestety. U królowej herbatka i biszkopty, u prezydenta może by lepiej nakarmili. Chociaż patrzeć przy obiedzie na skrzywione prezydenckie córki... Jak siebie znam, znalazłbym jakiś porządny wykręt w przypadku obu zaproszeń.

7. Jakbyś nazwał(a) odkrytą przez siebie gwiazdę?
http://www.zacofany-w-lekturze.pl/. I najlepiej, żeby nazwa była wymalowana na powierzchni dużymi literami, żeby z ziemi gołym okiem było je widać.

8. Gdybyś miał(a) jedną godzinę w ciągu doby więcej, na co byś ją poświęcił(a)?
Teraz na spanie. A ogólnie, to chętnie bym sobie poczytał w spokoju.

9. Otaczają cię zombie, nie masz żadnej broni, co robisz?
Pewnie dałbym się zadeptać tłumowi, nie mam dużego doświadczenia z zombie. Ale może dałyby się przekupić gumą do żucia albo garścią ołówków. Albo ładowarką do telefonu, bo nic ciekawszego nie noszę w plecaku.

10. Gdybyś musiał(a) wybierać, zrezygnował(a)byś ze wzroku czy słuchu?
Pytanie w stylu: czy bardziej kochasz tatusia, czy mamusię. Uszy mi są potrzebne do słuchania muzyki, chociaż już niekoniecznie do wysłuchiwania kłócących się dzieci, oczy wykorzystuję dużo bardziej wszechstronnie. I nie lubię audiobooków. Najchętniej jednak pozostałbym z kompletem zmysłów.

11. Blogujesz, bo...
Lubię, chociaż od roku coraz słabiej, jakoś nie mogę się pozbierać. Ale zamierzam się zmobilizować. 

A poza tym okna umyte, choinka ubrana, a kot śpi w pudle na papiery...

Tagi | 31 Komentarzy
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Obserwatorzy

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.